Opracowanie modelu historycznego bardzo rzadko polega na prostym „odtworzeniu tego, co było”. Znacznie częściej jest to dochodzenie od low-resolution truth — niepełnego, rozmytego obrazu złożonego z urywków informacji — do wersji, którą da się uczciwie obronić merytorycznie.
W Arma Hobby regularnie trafiamy na momenty, w których coś po prostu nie skleja się historycznie. Podpis pod zdjęciem nie pasuje do numeru samolotu. Popularna interpretacja nie ma mocnego źródła. Znane malowanie okazuje się rekonstrukcją opartą bardziej na powielanej grafice niż na fotografii z epoki. I właśnie wtedy zaczyna się ta właściwa, mniej widowiskowa, ale najciekawsza część pracy nad modelem.
Paradoks polega na tym, że wiedza na temat takich detali bardzo często istnieje — tylko bywa rozproszona. Część znajduje się w publikacjach, część na forach, część w lokalnych opracowaniach, a część po prostu w pamięci modelarzy i pasjonatów, którzy od lat siedzą w danym temacie. Problemem nie jest więc wyłącznie brak informacji, ale raczej to, jak wydobyć z tego wszystkiego obraz, który ma sens i nie rozpada się przy bliższym spojrzeniu.
Avia S-92 Turbina, nr V-34, Muzeum Praha-Kbely. Widoczne zaślepione otwory na wyloty luf działek. Zdjęcie: Wikimedia Commons.
Tak właśnie było w przypadku czeskiego Messerschmitta Me 262, czyli Avii S-92 i CS-92. To temat pozornie niszowy, ale przy bliższym podejściu pełen pułapek: niejednoznacznych oznaczeń, sprzecznych podpisów, legend powtarzanych od dekad i źródeł, do których niełatwo dotrzeć — zwłaszcza przy barierze językowej.
Przy tym projekcie wsparli nas dwaj czescy historycy lotnictwa: František Šrédl i — w szczególności — Tomáš Dvořák. To właśnie dzięki ich wskazówkom i kilku istotnym źródłom udało się zawęzić pole niepewności i dojść do obrazu samolotu, który dało się odtworzyć w sposób uczciwy.
Ostatecznie wybraliśmy nie najbardziej legendarny wariant, ale taki, który uznaliśmy za najbezpieczniejszy historycznie — samolot udokumentowany na tyle dobrze, by jego wygląd i oznaczenia dało się odtworzyć bez dopowiadania więcej, niż pozwalają źródła.
Próba wskrzeszenia Me 262
Dla większości modelarzy temat czeskich Avii S-92 i CS-92 jest dziś dość egzotyczny. Me 262 jest bardzo popularnym samolotem, ale jego powojenne czechosłowackie życie zna już znacznie mniej osób. A szkoda, bo to bardzo ciekawy fragment historii lotnictwa.
W czasie Drugiej Wojny Światowej dobrze uprzemysłowione części niemieckiego Protektoratu Czech i Moraw zostały wprzęgnięte w niemiecki wysiłek zbrojeniowy. Tutaj produkowano m.in. niemieckie czołgi i działa pancerne powstałe na bazie czeskiego LT vz. 38 oraz samoloty Me 109 i Me 262.
Po wojnie w Czechosłowacji zostały części, podzespoły, niedokończone płatowce i całe zaplecze pozwalające złożyć kilka samolotów wywodzących się bezpośrednio z Me 262. Tak powstały Avie S-92 (jednomiejscowe) i CS-92 (dwumiejscowe). Analogicznie pozostałości po Me 109 zaowocowały powstaniem Avii S-199 i CS-199. W przypadku odrzutowych Messerschmittów nie była to klasyczna produkcja seryjna, tylko raczej powojenne składanie i uruchamianie maszyn z tego, co udało się przejąć i doprowadzić do stanu używalności.
Proces powstawania Avii S-92 można dziś dość dobrze osadzić w czasie — choć, jak w wielu aspektach tego programu, szczegóły nie zawsze są w pełni jednoznaczne.
Antonín Kraus (1908–1951), czeski pilot oblatywacz na prototypie Avia S-92 w 1946 roku. Zdjęcie: Wikimedia Commons.
Pierwsze próby składania samolotów z dostępnych elementów rozpoczęły się już pod koniec 1945 roku, a prace nad pierwszym egzemplarzem trwały przez pierwszą połowę 1946 roku. 27 sierpnia 1946 roku wykonano pierwszy udany lot S-92, a w krótkim odstępie czasu powstały kolejne egzemplarze. W tym samym roku, 10 grudnia 1946, oblatano wersję dwumiejscową CS-92, przeznaczoną do szkolenia pilotów. W 1947 roku samoloty zaczęły wchodzić do służby, a w czerwcu tego roku oficjalnie przyjęto oznaczenia S-92 i CS-92. Produkcja była krótka i ograniczona — zakończyła się w praktyce na początku 1948 roku, po zbudowaniu niewielkiej liczby egzemplarzy.
W kolejnych latach samoloty służyły głównie do szkolenia i zdobywania doświadczenia z lotnictwem odrzutowym. W 1950 roku trafiły do 5. jednostki myśliwskiej, ale już w 1951 roku zostały wycofane z eksploatacji liniowej.
Samolotów tych było niewiele, ale odegrały ważną rolę jako pierwszy praktyczny kontakt czechosłowackiego lotnictwa z techniką odrzutową. Samoloty latały bez zamontowanego uzbrojenia, z zaślepionymi otworami na lufy działek. Służyły do prób, wdrażania, szkolenia i budowania doświadczenia z zupełnie nowym typem maszyny. I właśnie dlatego ich historia jest dziś tak ciekawa — bo to nie tylko „czeski Me 262”, ale samolot z bardzo konkretnego momentu przejścia: między wojną a pokojem, między Luftwaffe a nowym lotnictwem czechosłowackim.
Kto był kim? Krótki przewodnik po numerach S-92 i CS-92
Przy S-92 i CS-92 bardzo szybko okazuje się, że największy problem nie polega na braku ciekawych malowań, tylko na… numerach.
Samolotów było niewiele, ale funkcjonowały one w kilku różnych systemach oznaczeń naraz. Ten sam egzemplarz mógł najpierw występować jako V-36 w okresie prób i wdrażania, a później jako KR-36 już w służbie. Do tego dochodzą luki w dokumentach, niejednoznaczne podpisy zdjęć i kilka miejsc, w których źródła po prostu nie są zgodne.
Dlatego poniższa tabela nie jest „ostateczną prawdą objawioną”, tylko możliwie uczciwym uporządkowaniem tego, co dziś da się powiedzieć o poszczególnych S-92 i CS-92.
Tabela 1. Znane egzemplarze Avia S-92 i CS-92 oraz ich oznaczenia w służbie czechosłowackiej
| Egzemplarz | Oznaczenie LVÚ / VLÚ | Oznaczenie w SL 5 / 5. slt | Uwagi |
|---|---|---|---|
| S-92.2 | V-33 | – | Według dostępnych informacji S-92.2 = V-33. W 1949 prowadzono przeróbkę kabiny w Avii; na rok 1950 samolot nie był już przewidywany do szkolenia. |
| CS-92.3 | V-31 | KR-31? | Według dostępnych informacji CS-92.3 = V-31. To pierwszy czechosłowacki odrzutowiec dwumiejscowy; oblatany 10.12.1946. Po służbie zachowany muzealnie. |
| S-92.4 | V-34 | KR-34? | Według dostępnych informacji S-92.4 = V-34. Egzemplarz powiązany z dokumentowanym okresem prób i późniejszej służby. |
| CS-92.5 | V-35 | KR-35 | Oznaczenie KR-35 na CS-92 potwierdzone w materiałach. |
| S-92.6 | V-36? | KR-36 | Oznaczenie KR-36 dla S-92 jest potwierdzone. To właśnie z tym samolotem wiązano później historię z rzekomym „Mickey Mouse”, ale brak pewnego potwierdzenia fotograficznego. |
| S-92.7 | V-37 | KR-37? | Przejęty przez wojskową administrację 11.10.1950 jako S-92 V-37; następnie wpisywany w dokumentacji LVÚ. |
| S-92.8 | V-38? | – | Oznaczenie V-38 wydaje się logiczne, ale źródła nie są tu równie mocne jak w innych przypadkach. |
| S-92.9 | V-40? / V-39? | KR-40? / KR-39? | To najbardziej interesujący egzemplarz dla Arma Hobby. Zdjęcie z Žatca z 1949 roku jest interpretowane jako najpewniej V-40, choć w dokumentacji występuje też niejednoznaczność z V-39. |
| S-92.10 | V-39? / V-40? | KR-39? / KR-40? | Egzemplarz psujący nam obraz — w źródłach widać nakładanie się możliwych przypisań V-39 / V-40. To właśnie dlatego identyfikacja V-40 wymaga ostrożności i pracy na konkretnych cechach samolotu. |
Opracowane według: Irra, Miroslav, Avia S/CS-92…, patrz bibliografia na końcu artykułu.
W przypadku czechosłowackich Me 262 ten sam samolot może pojawiać się w źródłach pod kilkoma różnymi oznaczeniami, zależnie od etapu jego kariery. S-92 oznacza wersję jednomiejscową, a CS-92 – dwumiejscową. Oznaczenia z serii V-… pochodzą z okresu prób, badań i wdrażania samolotów do służby i wiążą się z instytucjami oznaczanymi skrótami VLÚ / LVÚ (Výzkumný letecký ústav / późniejszy Letecký výzkumný ústav), czyli czechosłowackim zapleczem badawczo-doświadczalnym lotnictwa. To właśnie z tego etapu pochodzą kody takie jak V-31, V-33, V-34 czy V-40.
Z kolei oznaczenia odnoszące się do późniejszej służby wojskowej pojawiają się w związku z SL 5 / 5. slt (5. stíhací letka, czyli 5. lotka / jednostka myśliwska). W tym okresie zaczęto stosować także późniejszy system oznaczeń z serii KR-…. Co ważne, po przekazaniu samolotów do SL 5 początkowo nadal używano jeszcze kodów „V”, a dopiero po pewnym czasie zastąpiono je oznaczeniami „KR”. Dlatego ten sam samolot może występować w źródłach najpierw jako V-36, a później jako KR-36.
Dla modelarza ma to bardzo praktyczne znaczenie: samo oznaczenie widoczne w podpisie zdjęcia nie zawsze mówi jeszcze, na jakim etapie służby pokazano konkretny samolot. A to z kolei wpływa już bezpośrednio na interpretację oznaczeń, konfiguracji i wyglądu maszyny.
Najbardziej znany samolot Avia S-92, używany do szkolenia naziemnego, później eksponat muzealny. Zdjęcie: Destination’s Journey.
Jakie malowanie wybrać?
Wśród czechosłowackich S-92 są dwa warianty, które od razu przyciągają uwagę modelarza.
Pierwszy to PL-01 — bardzo efektowny wizualnie, z kolorową błyskawicą na nosie i z ogromną ilością zdjęć. Problem z nim polega na tym, że to oznaczenie znamy z samolotu muzealnego / pomnikowego, a nie z dobrze udokumentowanej służby operacyjnej. Z tego powodu od początku traktowaliśmy go raczej jako ciekawostkę niż poważnego kandydata do pudełka.
Dlaczego nie wybraliśmy V-36 z „Mickey Mouse”?
Drugi wariant był znacznie bardziej kuszący: V-36 z rzekomym emblematem Mickey Mouse. I właśnie ten temat okazał się jedną z najciekawszych pułapek całego projektu.
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda świetnie. Jest numer, jest legenda, jest nawet „znane” przedstawienie samolotu. Problem zaczął się wtedy, gdy zaczęliśmy szukać fotografii i pytać o ten samolot czeskich specjalistów. Im głębiej wchodziliśmy w temat, tym bardziej było widać, że popularne wyobrażenie V-36 jest w dużej mierze rekonstrukcją, a nie udokumentowanym faktem.
Popularna, ale błędna wizja malowania Avii S-92 nr V-36 według Miroslava Balousa (1976 i 1995; patrz bibliografia). Profil barwny: Zbyszek Malicki.
Co właściwie wiadomo?
Z relacji przytaczanych w czeskich opracowaniach wynika, że na S-92 V-36 rzeczywiście miał pojawić się emblemat Mickey Mouse. Miał go według wspomnień namalować Ladislav Matoulek, technik związany z LVÚ i później 5. stíhací letką. Problem w tym, że nie zachowało się znane zdjęcie, które pokazywałoby ten emblemat namalowany na samolocie. Nie wiemy więc, jak dokładnie ten Mickey Mouse wyglądał ani gdzie był umieszczony.
Skąd więc wzięła się „znana” Myszka?
Najbardziej rozpowszechnione przedstawienie V-36 pochodzi z grafiki opublikowanej przez Miroslava Balousa na tylnej okładce czasopisma „Letectví a kosmonautika”, nr 19 z 1976 roku. To właśnie ono ukształtowało późniejsze wyobrażenie tego samolotu wśród modelarzy.
Tyle że ta ilustracja nie była wierną rekonstrukcją z fotografii, tylko próbą „dopowiedzenia” znaku na podstawie wspomnień. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że Balous oparł wygląd postaci Myszki Miki na znanym emblemacie z Bf 109 Horsta Carganica z JG 5, powielonym później w modelarskim obiegu ikonograficznym. W praktyce oznacza to, że znana z publikacji „czeska Myszka” jest raczej wariacją na temat już istniejącego wzoru niż rzeczywistym, udokumentowanym wyglądem emblematu z V-36.
Sprawcy zamieszania: model Hasegawa A26 Me 109G 1/72 i jego kalkomania oraz grafika Miroslava Balousa z książki MBI Messerschmitt Me 262 z 1995 roku. Zdjęcia: Scalemates, MBI, adumaru.pl.
Najczęściej powielana w innych publikacjach wersja przypomina właśnie tę postać — tylko uproszczoną, bez butów. Z modelarskiego punktu widzenia to malowanie jest niezwykle atrakcyjne. Z historycznego — po prostu zbyt niepewne.
I właśnie dlatego, z pewnym żalem, zrezygnowaliśmy z tego wariantu.
Nasz wybór: V-40
Ostatecznie wybraliśmy V-40: wariant może mniej legendarny, ale taki, wobec którego mieliśmy najmniej wątpliwości.
To jeden z tych S-92, dla których zachowały się co najmniej dwa archiwalne zdjęcia całego samolotu z okresu służby, co w tym temacie jest już naprawdę dużą przewagą. Dzięki temu można było z większą pewnością odtworzyć jego oznaczenia i ogólną konfigurację. Co równie ważne, był to wariant zgodny z konfiguracją Me 262 A-1a, czyli taką, którą mogliśmy sensownie odwzorować w częściach plastikowych.
Dla modelu była to po prostu uczciwsza decyzja. Nie wybraliśmy samolotu „najgłośniejszego”, tylko taki, który dało się oprzeć na źródłach, a nie na domysłach. I właśnie taki wybór w praktyce okazuje się często lepszy — nawet jeśli z zewnątrz wygląda mniej spektakularnie.
Nie bez znaczenia był też aspekt samego zestawu. Od początku zależało nam na tym, żeby zaproponować coś więcej niż kolejne, klasyczne niemieckie malowanie Me 262. Czeski wariant był pod tym względem znacznie ciekawszy — zarówno historycznie, jak i wizualnie — a jednocześnie oferował stosunkowo prosty, jednolity kamuflaż, który dobrze sprawdza się w modelarskiej praktyce.
W tym sensie V-40 okazał się wyborem bardzo wdzięcznym: nietypowym, ale nie dziwnym; ciekawym, ale nie przekombinowanym; i atrakcyjnym dla modelarza również dlatego, że daje szansę zbudowania czegoś mniej oczywistego bez wchodzenia w bardzo złożony, późnowojenny niemiecki kamuflaż.
Avia S-92 V-40, lotnisko Žatec, 1949. Zdjęcie: Destination’s Journey.
Jakiego koloru był V-40?
Kolorystyka S-92 i CS-92 do dziś budzi wątpliwości. W literaturze najczęściej pojawia się informacja, że samoloty były malowane farbą odpowiadającą niemieckiemu RLM 02. Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że nie rozwiązuje to problemu — RLM 02 nie był jednym stałym odcieniem, tylko typem powłoki, który w praktyce potrafił wyglądać bardzo różnie.
W czeskich opracowaniach pojawia się również trop powojennej produkcji tej farby, wskazywanej jako Tebas 2036.02. Sugeruje to raczej ciągłość technologii niż dokładne użycie niemieckiej farby z okresu wojny. Jednocześnie autorzy podkreślają, że odcieni tej farby było wiele i nie da się dziś wskazać jednego „właściwego”.
W praktyce najbezpieczniej przyjąć, że S-92 były malowane jednolicie na jasny kolor szarozielony. Potwierdzają to zarówno opisy, jak i zachowane fotografie oraz eksponaty muzealne, choć i one nie dają jednoznacznej odpowiedzi co do dokładnego odcienia.
Dla modelarza oznacza to jedno: zamiast szukać jednego „idealnego” RLM 02, lepiej myśleć o zakresie — od chłodniejszego szarego, przez klasyczny szarozielony, aż po bardziej ciepłe, lekko żółtawe warianty. Taki rozrzut jest historycznie uzasadniony i dobrze oddaje charakter tych powojennych maszyn.
W przypadku naszego V-40 przyjęliśmy właśnie takie podejście — kolor zbliżony do RLM 02, ale traktowany jako interpretacja, a nie jedna, ścisła wartość z palety.
Me 262 i późno wojenne kolory RLM – próba uporządkowania tematu
Na końcu i tak zostaje interpretacja
Historia Avii S-92 dobrze pokazuje, jak wygląda w praktyce praca nad modelem historycznym. To nie jest odtwarzanie jednego, pewnego obrazu, tylko stopniowe zawężanie niepewności — od rozproszonych informacji, przez sprzeczne interpretacje, aż do wersji, którą można uczciwie pokazać w pudełku.
I chyba właśnie dlatego ten temat okazał się tak ciekawy. Bo zamiast kolejnej „oczywistej” wersji Me 262 dostaliśmy samolot stojący na styku epok, systemów i interpretacji — a więc dokładnie taki, który najlepiej pokazuje, że historia modelu zaczyna się dużo wcześniej niż przy pierwszym cięciu ramek.
Bibliografia
Publikacje drukowane
Balous, Miroslav, i Jiří Rajlich. Messerschmitt Me 262. Praha: MBI, 1995. ISBN 80-901263-7-5.
Irra, Miroslav. Avia S/CS-92 v československém letectvu. Seria Aero, nr 2/110. Praha: Jakab Publishing.
https://www.jakab.cz/110-avia-s/cs-95-v-cs-letectvu-m-irra#detail-anchor-description
Letectví a kosmonautika, nr 19, 1976.
(Tylna okładka – ilustracja Miroslava Balousa przedstawiająca S-92 V-36 z motywem „Mickey Mouse”)
Źródła internetowe
Třebíč Nuclear Model Club. S-92 / CS-92 Walkaround.
https://www.tnmc.cz/walkaround/s92_cs92.php
Model Forum.cz. Wątek dotyczący Avia S-92 / CS-92 i oznaczeń / malowań.
https://www.modelforum.cz/viewtopic.php?f=52&t=80971&p=2684912&hilit=balous#p2684912
Destination’s Journey. Avia CS-92 – Historical Military Photographs.
https://www.destinationsjourney.com/historical-military-photographs/avia-cs-92/
Historeich Blog. Impressive Czech Messerschmitt Me 262 / Avia S-92.
https://historeich.blogspot.com/2025/02/impressive-czech-messerschmitt-me-262.html
Zamów model w naszym sklepie
- Kup teraz: link.
Zobacz jeszcze:
Modelarz, który ma szczęście pracować w swoim hobby. Na co dzień osoba szara i niepozorna. Ożywia się dyskutując o modelarstwie, teoriach spiskowych, Wielkim Księstwie Litewskim i marketingu internetowym. Współwłaściciel Arma Hobby. Skleja figurki, samoloty i broń pancerną, głównie polonika i lotnictwo morskie.
This post is also available in:
English











