Zachęcony bardzo dobrymi opiniami na temat modelu Hurricane od Arma Hobby w skali 1/48, rosnącą liczbą niesklejonych Hurricane’ów na półce „wstydu”, ciekawymi relacjami „z budowy” publikowanymi na blogu Army oraz – last but not least – artykułami Tomasza Gronczewskiego na pme.org.pl, postanowiłem i ja spróbować swoich sił z tym legendarnym koniem roboczym Bitwy o Anglię.
Tekst i zdjęcia Mariusz Hasiuk
Spis treści
- Pierwsze podejście do Hurricane’a Arma Hobby
- Wybór malowań i korekty kadłuba
- Pierwsze wrażenia po otwarciu pudełka
- „Shake and Bake”, czyli składalność modelu
- Wnętrze kabiny i dodatki 3D
- Chłodnica, „dzusy” i drobne detale
- Walka z podwoziem 3D
- Malowanie Hurricane’ów RAF i Malty
- Wash, weathering i modelarska magia
- Żywica UV i przezroczyste elementy
- Jak robiłem zdjęcia modeli
- Na zakończenie
- Zdjęcia Hurricane Mk I DT-A
- Zdjęcia Hurricane Mk I trop
Pierwsze podejście do Hurricane’a Arma Hobby
Tu mała dygresja: moja przygoda z Hurricane Mk I od Arma Hobby rozpoczęła się dość niefortunnie, bo pierwszy model zamówiony w preorderze został poważnie uszkodzony przez firmę kurierską. Na szczęście Arma stanęła na wysokości zadania i niezwłocznie przesłała mi całkiem nowy egzemplarz – bez żadnych dodatkowych kosztów.
A że lubię sklejać modele seriami, to po ukazaniu się Hurricane’a w wersji Mk I Trop naturalną decyzją było zbudowanie obu modeli równolegle. Wybór malowań również nie był przypadkowy, bo musiały to być samoloty „Asów” – członkostwo w grupie FB „Myśliwce Asów IIWŚ w miniaturze” do czegoś zobowiązuje. I tak padło na Hurricane’a V6864/DT-A – samolot wyjątkowego asa, Roberta Stanforda Tucka – oraz Hurricane’a P3731/J, który wprawdzie nie był przypisany do konkretnego asa, ale osiągnięcia uzyskane na nim podczas obrony Malty zdecydowanie pozwalają zaliczyć go do grona „samolotów asów”.
Hawker Hurricane V6864 „DT-A” — myśliwiec R.S.S. Tucka w dwóch odsłonach
Wybór malowań i korekty kadłuba
W związku z wybranymi wariantami malowania, po przeanalizowaniu dostępnych zdjęć – polecam cztery części Wingleader Photo Archive poświęcone w całości Hurricane’om – wyszło mi, że oba modele będą wymagały drobnej korekty kadłuba: usunięcia „skrzeli” wlotów powietrza do chłodzenia kabiny, widocznych na zdjęciach późnych wersji Hurricane’a Trop, oraz dorobienia otworów mieszczących oświetlenie do lotów w formacji w panelach za kabiną pilota, widocznych na zdjęciach wczesnych Hurricane’ów, czasami zamalowanych literami kodowymi.
Pierwsze wrażenia po otwarciu pudełka
Tu druga dygresja dotycząca pierwszego, pobieżnego przeglądu modelu.
Moje pierwsze wrażenie po wyjęciu wyprasek z pudełka było bardzo mylące. Pomyślałem sobie: „Nad czym oni wszyscy tak się zachwycają? Mój egzemplarz chyba jest wybrakowany, bo nie ma nitów na kadłubie, a wypukłe nity na skrzydłach są prawie niewidoczne. Po warstwie podkładu, farby i satynowego lakieru wszystko zniknie”. Na szczęście kolejne etapy budowy pokazały, jak mylne było to pierwsze wrażenie. Szczególnie to, co wydarzyło się po nałożeniu washa, było czystą modelarską poezją – ale o tym później.
„Shake and Bake”, czyli składalność modelu
Drugim elementem, o którym słyszałem wiele dobrego, była przyjazna użytkownikowi „składalność” modelu i dokładnie przemyślany podział części, mający ułatwić życie modelarzowi. Tutaj nie było zaskoczenia od samego początku – to typowy model „shake and bake”, składający się niemal jak klocki znanej duńskiej firmy. Jedynym elementem wymagającym większej uwagi okazało się połączenie zespołu steru kierunku i wysokości z kadłubem – tu nie obyło się bez odrobiny szpachlowania i piłowania.
Wnętrze kabiny i dodatki 3D
Przy sklejaniu wnętrza podążyłem za poradą Tomasza, aby ramę wnętrza kabiny sklejać klejem CA. W pełni się z tym zgadzam – dzięki temu unikamy rozpuszczania delikatnych połączeń, a wszystkie elementy pasują perfekcyjnie, co procentuje stuprocentowym spasowaniem kadłuba, skrzydeł i wnętrza kabiny w dalszych etapach prac.
Do zdetalowania wnętrza kabiny użyłem załączonych w preorderze wydruków 3D oraz detali wydrukowanych z plików Tomasza dostępnych na pme.org.pl.
Pięknie zdetalowaną zestawową tablicę przyrządów niestety musiałem zeszlifować, ponieważ nie jestem zbyt dobry w nakładaniu kalkomanii na wypukłe elementy – zawsze pojawiają się u mnie jakieś drobne przesunięcia. Tutaj miałem okazję przetestować dwie dostępne opcje aftermarketowe: tablicę od Yahu Models i kalki 3D od Quinta Studio. Obie prezentują się wyśmienicie, ale następnym razem na pewno wybiorę opcję „dobre, bo polskie” – równie dobrą, a przy tym zdecydowanie tańszą.
Chłodnica, „dzusy” i drobne detale
W przypadku budowy chłodnicy Hurricane’a bardzo przydały się porady zawarte w artykule Wojtka Bułhaka „Proste detale do Hurricane 1/48, które łatwo zrobisz samemu”. Natomiast do odtworzenia „dzusów” na pokrywach silnika, mając dostęp do drukarki 3D, skorzystałem z porad i plików STL Tomasza Gronczewskiego.
Walka z podwoziem 3D
Po złożeniu kadłuba i skrzydeł zabrałem się za podwozie, korzystając z zakupionych na stronie Army plików 3D. Samo podwozie jest świetnie zdetalowane, ale to właśnie ono sprawiło mi najwięcej problemów. Moje wydruki 3D nie chciały się spasować w miejscu łączenia felgi z golenią podwozia. Próbowałem zmieniać ustawienia ekspozycji w drukarce, ale niewiele to pomogło. Ostatecznie konieczne okazało się powiększenie otworów w feldze oraz przeszlifowanie elementów mocujących na goleni.
Ze względu na delikatność tych żywicznych części skończyło się na tym, że zanim udało mi się poprawnie spasować oba elementy, kilka połamanych goleni wylądowało w koszu. Koniec końców podwozie i tak wyszło lekko przekoszone – czego na tym etapie nie zauważyłem, ale niezawodni koledzy po publikacji zdjęć na FB już tak. Mariusz, jeszcze raz dzięki!
Pozostały więc dwie opcje: wydrukować podwozie jeszcze raz albo w kontrolowany sposób wyłamać felgi z goleni i wkleić je ponownie przy użyciu CA. Wybrałem ten drugi sposób, zostawiając pierwszy jako plan awaryjny, i muszę przyznać, że podczas wyłamywania bolało mnie to niemal jak łamanie własnych kości. Na szczęście CA dobrze złapało ponownie złożone elementy i modele stoją dziś pewnie na własnych, skorygowanych „nogach”. Z tego, co wiem, Tomek pracuje już nad uproszczoną i wzmocnioną wersją podwozia, bardziej przyjazną modelarzom – co powinno pozwolić mi uniknąć podobnego stresu w przyszłości.
Malowanie Hurricane’ów RAF i Malty
Modele malowałem farbami MRP dedykowanymi dla samolotów RAF-u, bazując na referencjach zawartych w instrukcji i poradach Tomasza dotyczących budowy Spitfire’a i Hurricane’a, dostępnych na wspomnianej wcześniej stronie. Tak na marginesie: szkoda, że w instrukcji nie ma bezpośredniego odniesienia do farb MRP.
Kamuflaż został położony „z ręki”, bez szablonów, wałków z plasteliny itp., na wcześniej przygotowany „marmurek” z czarnego podkładu MRP Fine Surface Primer i biało-beżowych marmurkowych esów-floresów. Teraz jednak wydaje mi się, że w przypadku P3731/J, na jedynym dostępnym zdjęciu, odcięcia plam wydają się ostrzejsze niż na moim modelu i tutaj powinienem chyba zastosować szablony.
Na miejsca otarć i zarysowań natrysnąłem srebrny Tamiya Lacquer Paint LP-11, zabezpieczyłem go bezbarwnym lakierem i położyłem specyfik Scratches Effect od Ammo. Dzięki niemu w następnym etapie powstały subtelne zarysowania. Do ich wykonania używam pędzelka Vallejo Weathering Synthetic Brush M(6).
Litery kodowe, numery seryjne i rondle malowałem od szablonów opracowanych na podstawie załączonych kalkomanii oraz wyciętych przy użyciu plotera tnącego Silhouette Cameo 4. Drobne napisy eksploatacyjne to zestawowe kalki – co ciekawe, te drukowane przez Techmod z pudełka Mk I kładły mi się lepiej niż kalkomanie Cartografu z pudełka Mk I Trop. Cartograf jednak wygrywa jakością wydruku.
Wash, weathering i modelarska magia
Wracając do malowania: po nałożeniu farby model zabezpieczyłem błyszczącym lakierem MRP Super Clear Gloss Varnish. Na tak przygotowaną powierzchnię położyłem kalki i ponownie zabezpieczyłem je błyszczącym lakierem.
Teraz przyszedł czas na washe olejne. Do wersji Mk I Trop użyłem Mig Productions Wash for Desert Sand Base, a do samolotu Tucka zastosowałem Ammo Mig Dark Brown Wash for Green Vehicles. W tym momencie zaczęła się czysta magia – po washu wszystkie wspomniane wcześniej subtelne, słabo widoczne detale powierzchni pojawiły się w pełnej krasie. Zastanawiam się, czy następnym razem nie ograniczyć się wyłącznie do delikatnych filtrów, bo mam wrażenie, że trochę przesadziłem z washami.
Tak przygotowany model zabezpieczyłem moim ulubionym lakierem akrylowym Varnish HD Top Coats Satin, który pięknie matowi powierzchnię i – co najważniejsze – redukuje widoczność odcięcia nałożonych kalek.
Po nałożeniu satynowego lakieru przyszedł czas na imitację zabrudzeń przy wykorzystaniu farb olejnych. Zamiast gotowych washy preferuję użycie farb olejnych i White Spirit, bo są łatwe do nakładania i korekcji. Na koniec zastosowałem pigmenty North Africa Dust i Dark Earth oraz srebrną kredkę do dodatkowej imitacji obtarć i uszkodzeń eksploatacyjnych – tu jeszcze muszę trochę popracować nad doskonaleniem tej techniki.
Żywica UV i przezroczyste elementy
Muszę tutaj wspomnieć, że ten model był również okazją do przetestowania żywicy światłoutwardzalnej jako spoiwa przezroczystych elementów oraz materiału do tworzenia detali – tu znowu skorzystałem z nieocenionych porad Tomasza. Muszę podkreślić, że jestem zachwycony tym materiałem i nie wiem, jak to możliwe, że tak późno się na niego zdecydowałem.
Tu muszę jednak przyznać, że kusi mnie przetestowanie przezroczystej taśmy samoprzylepnej typu Scotch do odtworzenia skrzydłowych osłon reflektorów, tak jak opisał to Wojtek we wspomnianym wcześniej artykule z poradami.
Zobacz jeszcze:
👉 Modele Hurricane w sklepie: link
Jak robiłem zdjęcia modeli
Na sam koniec trochę o tym, czego używam do robienia zdjęć: lustrzanka Nikon 5100 z obiektywem AF-S Nikkor 50 mm 1:1.8G, statyw oraz składane, przenośne studio fotograficzne OrangeMonkie Foldio 3. Zdjęcia edytuję w mobilnej wersji Adobe Lightroom. Przy robieniu zdjęć czerpię garściami ze świetnej książki Jeffa Bartelta Scale Model Art. A Guide to Photographing Scale Models.
Na zakończenie
To by było na tyle – jak widać, lepiej wychodzi mi sklejanie modeli niż pisanie tekstów opisujących ten proces.
Zdjęcia Hurricane Mk I DT-A
Zdjęca Hurricane Mk I trop
Wirtualny redaktor, wydawca gościnnych artykułów w serwisie armahobbynews. Kiedy autorzy bloga zasypiają, w ciszy pracuje nad poprawą jakości materiałów dostępnych na tej na stronie.
This post is also available in:










































