Na ten model czekałem od momentu pierwszej zapowiedzi i muszę zacząć od tego, że całkowicie spełnił moje oczekiwania. Sklejanie sprawiło mi naprawdę dużą przyjemność. Co więcej, budowa postępowała zaskakująco szybko i główny etap montażu udało mi się zamknąć w zaledwie kilka dni. Sam model nie sprawia większych problemów, ale jest kilka miejsc, którym warto poświęcić odrobinę więcej uwagi i których lepiej nie robić w pośpiechu.
Składanie nosa kadłuba
Na początku przymierzyłem wszystkie elementy na sucho, bez kleju, sprawdzając spasowanie części A23, B2, B3 oraz stożka nosa A24. Choć w instrukcji zamieniono numerację bocznych ścian wnęki podwozia (A8L i A8R), praktycznie nie ma ryzyka, żeby je pomylić (a przynajmniej mam taką nadzieję 😊).
Wszystko pasowało bardzo dobrze, więc po prostu postępowałem zgodnie z instrukcją zarówno podczas montażu, jak i malowania. Następnie wkleiłem stalowe kulki balastowe, których masa jest bardzo dobrze dobrana i całkowicie wystarcza do wyważenia modelu. Spotkałem się w internecie z opinią, że model jest „tail sitterem”, ale moim zdaniem autor tamtej relacji musiał popełnić gdzieś błąd podczas budowy.
Podczas klejenia nosa cały czas kontrolowałem również spasowanie z połówkami kadłuba i tutaj także wszystko wyglądało wzorowo. Po wyschnięciu kleju wystarczyło jedynie lekkie przeszlifowanie i polerowanie — szpachlówka nie była potrzebna. Same lufy działek wydały mi się jednak zbyt płytkie, więc rozwierciłem je i pogłębiłem delikatnymi rozwiertakami stożkowymi.
Sekcja kokpitu
Wnętrze kokpitu zaprojektowano jako swego rodzaju „kanapkę” złożoną z trzech podzespołów, dlatego bardzo ważne jest dokładne ustawienie wszystkich elementów, aby całość idealnie pasowała do kadłuba.
W tym miejscu popełniłem niewielki błąd — nie ustawiłem idealnie górnej osłony kokpitu (część B39) względem złożonej wanny kokpitu, co spowodowało lekkie wygięcie jej krawędzi. Ponieważ krawędzie te tworzą jednocześnie widoczne górne burty kokpitu, do których mocowana jest środkowa część oszklenia, musiałem później prostować je przy użyciu odrobiny siły i kleju CA.
Dodałem pasy Eduard Steel i całość pomalowałem zgodnie z instrukcją. Jedynym momentem, w którym świadomie odszedłem od sugerowanej kolejności montażu, było wklejenie gotowej wanny kokpitu już do sklejonych połówek kadłuba.
Me 262 3D Cockpit Module Painted Step by Step – New Video by R-Miniatures
Końcowy montaż — kilka wskazówek
Sklejone gondole silnikowe wkleiłem w skrzydło dopiero po połączeniu skrzydeł z kadłubem. Takie rozwiązanie wydało mi się bardziej logiczne i zdecydowanie ułatwiło manipulowanie dużym zespołem skrzydło–kadłub podczas montażu.
Samo dopasowanie gondoli do skrzydła przebiega praktycznie bezproblemowo. Nie należy jednak przejmować się niewielkim uskoku w miejscu połączenia górnych części gondoli z tylnymi przedłużeniami skrzydeł — te wyraźne łączenia są poprawne także w prawdziwym samolocie. Od strony wlotów powietrza szczelina między gondolą a krawędzią natarcia skrzydła była natomiast w moim egzemplarzu odrobinę zbyt szeroka, dlatego wypełniłem ją paskiem polistyrenu Evergreen o grubości 0,12 mm, przeszlifowałem i odtworzyłem linię podziału.
Dla wygodniejszej pracy polecam także pozostawić sloty na krawędzi natarcia do samego końca budowy. Znacznie zmniejsza to ryzyko przypadkowego ich uszkodzenia podczas malowania i weatheringu.
Na samym końcu wymieniłem również koła podwozia głównego, ponieważ podczas obróbki łączeń straciłem część bieżnika. Zastosowałem żywiczne zamienniki Eduarda przeznaczone do modelu Airfixa — choć podejrzewam, że dedykowane dodatki do modelu Arma Hobby pojawią się już wkrótce.
Mimo bardzo atrakcyjnych wersji malowania dostępnych w pudełku — które na pewno wykorzystam przy kolejnych egzemplarzach — zdecydowałem się na wykonanie „Red 13” Heinza Bära z III./EJG 2, głównie dlatego, że od lat miałem przygotowane kalkomanie Propagteam i w końcu mogłem je wykorzystać.
Ten model okazał się dokładnie takim projektem, jaki lubię najbardziej: wystarczająco zdetalowanym, by budowa była interesująca, ale jednocześnie zaprojektowanym tak dobrze, że cały proces pozostaje płynny i bardzo przyjemny. Już teraz czekam na kolejne wersje Me 262 od Arma Hobby — i podejrzewam, że na jednym egzemplarzu się nie skończy.
Może zainteresuje Cię również:
- Kup teraz: W sklepie Arma Hobby
Me 262 and Late-War RLM Colours – An Attempt to Bring Order to the Subject
Three Messerschmitts – A Review of the Marking Options in the Premiere Me 262 A-1a 1/72 Kit
Miłośnik lotnictwa, z wykształcenia inżynier lotniczy. Jako modelarz preferuje skalę 1/72 i okres II wojny światowej, ale nie gardzi także maszynami współczesnymi. Prace Libora publikowane są w wielu czasopismach i książkach o tematyce modelarskiej
This post is also available in:





























