Messerschmitt Me 262 A-1a o numerze seryjnym 500071, znany jako „biała 3” z JG 7, jest jednym z najlepiej udokumentowanych egzemplarzy pierwszego operacyjnego myśliwca odrzutowego w historii lotnictwa. Zachowany dziś w Deutsches Museum w Monachium samolot pozwala prześledzić zarówno realne praktyki produkcji i malowania Me 262 pod koniec wojny, jak i dramatyczne losy ostatnich dni Luftwaffe wiosną 1945 roku.

Historia tego egzemplarza obejmuje produkcję w improwizowanej leśnej montowni, charakterystyczny schemat malowania oraz ostatni lot zakończony internowaniem maszyny w neutralnej Szwajcarii. Dla modelarzy jest to szczególnie interesujący przypadek, ponieważ zachowany samolot pozwala połączyć źródła historyczne z obserwacją autentycznych detali konstrukcji i wykończenia.

Produkcja, montaż, dostawa

Samolot Messerschmitt 262 A-1a o numerze seryjnym 500071 powstał pod koniec marca 1945 r. w leśnej montowni (niem. „Waldwerk„) o kryptonimie „Stauffen”, ulokowanej w lesie, w miejscu zwanym Mooshof, niespełna 5 km na wschód od Regensburga. Montownię zorganizowano w ramach kompleksu Messerschmitt Regensburg – Obertraubling, gdzie w marcu i kwietniu przy produkcji pracowało także około 600 więźniów przywiezionych 20 lutego 1945 r. z obozu koncentracyjnego Flossenbürg, zaangażowanego w produkcję na rzecz zakładów Messerschmitta. Samolot o numerze 500071 był jedną z kilkudziesięciu (ok. 60) sztuk Me 262 zbudowanych w tym miejscu. Na początku kwietnia 1945 roku zlikwidowano Stauffen, a ocalałych więźniów z Obertraubling ewakuowano do obozu Dachau.

Wstępnie zmontowany płatowiec ze Stauffen został najprawdopodobniej przetransportowany zbudowana na potrzeby zakładu improwizowana kolejką na lotnisko w Obertraubling, gdzie przeprowadzono montaż końcowy, malowanie oraz oblot techniczny. Maszynę ukończono w standardzie Rüstsatz 7, wyposażając ją w cztery działka MK 108 kalibru 30 mm oraz dwie podskrzydłowe wyrzutnie niekierowanych pocisków rakietowych R4M. Następnie samolot odleciał na lotnisko München-Riem, które pełniło funkcję punktu ostatecznego wyposażenia i przekazania sprzętu Luftwaffe. Tam przydzielono go do jednostki Jagdgeschwader 7 (9./JG 7), nadano oznaczenie taktyczne „biała 3” i skierowano do zadań bojowych, których jednak najprawdopodobniej nigdy nie wykonał.

Niedokończony Me 262 w Waldwerk Leipheim, zdjęcie WW2 Photos.

Wygląd Samolotu po Oblocie

Malowanie samolotu Me 262 odbywało się dwuetapowo. Niektóre elementy konstrukcji, dostarczane do montowni jako gotowe podzespoły, najczęściej malowane były już przez podwykonawców. Malowanie rozumiemy tu jako nakładanie barw kamuflażowych, często w uproszczonym schemacie, lub ograniczanie się do pokrycia konstrukcji farbami konserwującymi. Sekcja dziobowa, mieszcząca kompletne podwozie przednie oraz uzbrojenie strzeleckie, malowana była farbą zabezpieczającą RLM 02, włącznie z wnęką podwozia przedniego. Pomalowane poszycie następnie szpachlowano i wygładzano. Na tym etapie kolor nosa to RLM 02, zaś użyta masa szpachlowa miała kolor jasnoszary. W przypadku samolotu 500071 na tym etapie zakończono malowanie elementu. Kolejna sekcja kadłuba mieściła kabinę pilota i zbiorniki paliwa. Wykonana klasycznie z blach duralowych, pozostała niepomalowana, z wyjątkiem części stalowych, takich jak podstawa i rama wiatrochronu oraz szereg elementów wewnętrznych. Te zabezpieczono ponownie farbą RLM 02. Wnętrze kadłuba oraz wanna kabiny pilota także pozostawały niemalowane. Wnętrze kabiny zaś malowane było w całości farbą RLM 66.

Szwy nitów i łączeń paneli blach, widoczne z zewnątrz na sekcji kabinowej i ogonie, zabezpieczone są farbami i szpachlą w kolorach RLM 02 i szarym, często nanoszonymi prosto pędzlem. Ostatnią osobno produkowaną sekcją kadłuba był wspornik usterzenia wraz ze statecznikiem pionowym, poziomymi oraz usterzeniem. Tutaj, w zależności od poddostawców, malowano albo całe elementy usterzenia, albo ograniczano się do zabezpieczenia tylko statecznika i połączeń blach.

Skrzydła wyprodukowane w leśnej montowni ulokowanej niedaleko stacji kolejowej Horgau, oddalonej ok 17 km na zachód od Augsburga transportowano do Staufen także jako kompletne elementy. Gotowe do zabudowy montowano w jeden płat i mocowano do kadłuba dopiero na miejscu finalnego montażu płatowca. W przypadku 500071 skrzydła najprawdopodobniej na miejsce trafiły już bez malowania wykonanego w Horgau jedynie zabezpieczone technologicznie na etapie produkcji.

Silniki dostarczał Junkers, który rozlokował produkcję Jumo 004 w dwóch głownych zakładach w centralnych Niemczech oraz mniejszych na wschodzie, także w Pradze. Komplet osłon silników dostarczały zakłady Ködel und Böhm oraz Tuchfabrik Ludwigsau Feller GmbH & Co. z Lauingen. Te malowane były przez producenta wyłącznie farbami ochronnymi o jasnych szarych i niebieskich kolorach, i często ograniczano się jedynie do zabezpieczenia stalowych elementów osłon. Podobnie drobniejsze elementy wyposażenia, jak pokrywy podwozia czy panele dostępowe — te również dostarczano gotowe do montażu. Same zespoły podwozia dostarczał Opel z zakładów w Rüsselheim.

Etapy malowania płatowca Me 262 A-1a WNr 500071

Malowanie zmontowanego samolotu przebiegało kilkuetapowo. Rozpoczynało je pomalowanie powierzchni górnych i bocznych zgodnie ze wzorem przyjętym w kolejnej z serii instrukcji malowania i zabezpieczania powierzchni zewnętrznych dla samolotu Me 262. Z biegiem czasu widać, jak uproszczeniu ulega malowanie powierzchni górnych i bocznych kadłuba. Z czasem znika regulaminowy kamuflaż na korzyść jednego z dwóch kolorów dominujących na kadłubie, skrzydła natomiast dłużej zachowały swój dwukolorowy wzór malowania, często jednak wyraźnie uproszczony i odbiegający od narzuconej geometrycznej formy. W przypadku 500071 zarówno kadłub, jak i skrzydła otrzymały w miarę standardowy wzór malowania dwukolorowego. Boki kadłuba, zgodnie z praktyką obserwowaną w zakładach Messerschmitta w Regensburgu, pomalowano następnie farbą niebieską RLM 76, przy czym tutaj nie starano się już pokryć równo i jednolicie kadłuba, a raczej rozjaśnić go za pomocą prześwitującego, nieregularnego natrysku. Cechą charakterystyczną malowania samolotów produkcji Messerschmitta w Regensburgu, obecną zarówno na Bf 109 G-10, G-14, jak i K-4 oraz na Me 262, jest falista linia odcinająca dość wyraźnie kolory „górne” od niebieskiego boku, na 500071 widoczna wyraźnie na nosie i w okolicach kabiny samolotu.

Me 262 i późno wojenne kolory RLM – próba uporządkowania tematu

Krawędź natarcia skrzydeł nosi równie typową niebieską falistą linię namalowaną na uprzednio pomalowane na ciemno (RLM 81 i RLM 82) sloty. Powierzchnia skrzydeł pod slotami także powinna mieć kolor wierzchu skrzydeł. Sloty, jak można założyć, montowano po pomalowaniu poszycia i tutaj warto pamiętać, że w przypadku sprawnego Me 262 stojącego równo na swoim podwoziu sloty na skrzydłach, na całej ich długości, są opuszczone. Sloty opadały na prowadnicach swobodnie pod własnym ciężarem, nie były niczym napędzane ani uruchamiane, ich pozycję wymuszał opływ powietrza wokół skrzydeł. Sama konstrukcja slotów była tak wyważona, że ich wysuwanie i chowanie powodowała już niewielka siła, na ziemi można to bez trudu zrobić jedną ręką.

Na końcowym etapie malowano oznaczenia państwowe w najprostszej wersji, w formie najprawdopodobniej białych krzyży belkowych na górnych i bocznych powierzchniach oraz prostego krzyża o ciemnym kolorze na powierzchniach dolnych skrzydeł. Sam kolor krzyży na spodzie to albo czarny, albo ciemniejszy z kolorów użytych do malowania górnych powierzchni skrzydeł (RLM 81?) i wzór ten ponownie był typowy dla zakładów Messerschmitt Obertraubling, obserwowany także na samolotach Bf 109 G i K. Krzyże na boku kadłuba malowano na plamie ciemnego koloru, którą zostawiano w tym celu od samego początku malowania samolotu. Na stateczniku pionowym namalowany był symbol swastyki, w tym przypadku czarnej, pozbawionej białej obwódki.

Widok Me 262 A-1a 500071 z prawej burty. Widać klapke pokrywy luku radiowego i charakterystyczne przesunięcie krzyża na niej. Zdjęcie Assizbiz.

Na kadłubie samolotu 500071 można zaobserwować jeszcze jedną ciekawostkę — pokrywa luku radiowego, obecna na prawym boku kadłuba na wysokości krzyża, jest zamieniona i pochodzi z innego egzemplarza. Ułożenie krzyża na pokrywie nie zgrywa się z ułożeniem krzyża na kadłubie. Pokrywa luku radiowego pochodzi najpewniej z egzemplarza zbudowanego w ramach zakładów Messerschmitt Augsburg, w których to używano innych szablonów do malowania oznaczeń państwowych i kadłubowe krzyże są odrobinę mniejsze i nieco cofnięte względem odpowiedników malowanych w Obertraubling. Różni się też kolor samej pokrywy — jest jaśniejsza niż reszta kadłuba, co sugeruje malowanie farbą RLM 82 zamiast RLM 81.

Ostatni Lot Messerschmitta 500071

Urodzony w 1921 roku w Nysie Fähnrich Hans Guido Mutke przez lata zmieniał szczegóły swojego lotu z Monachium do Zurichu, podając różniące się wersje wydarzeń. Na najbardziej prawdopodobną wygląda ta, iż 500071 z jakiegoś powodu nie był ewakuowany z innymi samolotami na wschód Bawarii. Być może z uwagi na wykrytą usterkę techniczną maszyna została na miejscu i polecenie ewakuacji zdecydowano się wykonać dopiero 25 kwietnia 1945 roku, w momencie, w którym wojska amerykańskie zbliżały się do Monachium i lotnisko było zagrożone zajęciem przez przeciwnika.

Mutke wspominał, że do lotu wystartował z niepełnym zapasem paliwa, zaś sam start odbywał się w chaotycznych okolicznościach i przy ostrzeżeniu o obecnych w okolicy samolotach alianckich.

Już w powietrzu, zamiast obrać kurs na wschód do Bad Aibling, pilot skierował lot na południowy zachód, przekroczył granicę ze Szwajcarią i tam, rzekomo zdezorientowany, zauważył przechwytujące go myśliwce Morane z białymi krzyżami. W niektórych wersjach tej opowieści pojawiały się wątki, jakoby Mutke pomylił Bodensee z Chiemsee i na skutek pomyłki nawigacyjnej znalazł się przypadkiem w neutralnej Szwajcarii. Inne wersje sugerują, jakoby w momencie startu z Riem lotnisko było atakowane przez myśliwce alianckie, co wpłynęło na pomyłkę pilota, jednak trudno potwierdzić to z datami wypraw samolotów alianckich nad południową Bawarię.

Samolot Muttkego po wylądowaniu w Zurichu, zdjęcie Bundesarchiv/Wikimedia Commons.

Lądowanie w Zurichu poprzedził zapoznawczy przelot Messerschmitta nad lotniskiem Dübendorf, maszyna z otwartym podwoziem wykonała podejście, które zostało sfilmowane przez Szwajcarów. Mutke miał wylądować na oparach paliwa i z trudnością zatrzymać samolot na zbyt krótkim pasie startowym. Po wylądowaniu pilot został internowany przez Szwajcarów, a sam samolot poddany dokładnym oględzinom technicznym.

Poza niejasną historią lotu do Zurichu Mutke jest również bohaterem i autorem innej barwnej relacji. Twierdził on, iż w trakcie szkolenia operacyjnego w ramach EJG 2, w dniu 9 kwietnia 1945 roku, wprowadził pilotowanego przez siebie Messerschmitta (oczywiście mowa o innym egzemplarzu — nie o „białej 3”) w nurkowanie, w trakcie którego miał doświadczyć lotu z prędkością zbliżoną do prędkości dźwięku lub nawet ją przekroczyć. Samolot wpadł w drgania, wskazówka prędkościomierza wyszła poza skalę, pilot utracił kontrolę nad maszyną. Wyprowadzenie z nurkowania miało rzekomo ułatwić przestawienie kąta natarcia statecznika poziomego. Po lądowaniu technicy mieli stwierdzić liczne odkształcenia poszycia skrzydeł, włącznie ze śladami zerwanych nitów.


Zamów model w naszym sklepie

 

  • Kup teraz link w sklepie modelarskim Arma Hobby.

Messerschmitt 500071 Dzisiaj

Od dnia lądowania w Szwajcarii Messerschmitt już nie wzbił się w powietrze. Plany prób w locie zarzucono rzekomo w obawie o zbyt małą ilość miejsca na bezpieczny start Messerschmitta, być może powodem była świadomość bardzo niskiej jakości montażu i wykonania tego samolotu. Ostatecznie Messerschmitt o numerze 500071 wrócił do Monachium i tam, poddany dwukrotnie pracom restauratorskim, trafił na ekspozycję Deutsches Museum.

Przez kilka ostatnich lat, na czas remontu monachijskiej placówki muzeum, Messerschmitt przechowywany był w oddziale DM przy dawnym lotnisku Oberschleissheim. Tam, na przestrzeni kilku wizyt autora we wskazanym muzeum, powstała większość z prezentowanych niżej zdjęć tego egzemplarza — jednego z najlepiej zachowanych i odrestaurowanych egzemplarzy samolotu Me 262 na świecie. Obecnie samolot wrócił do głównej siedziby Deutsches Museum w Monachium, gdzie, eksponowany w doskonałych warunkach, jest dostępny dla zwiedzających.

Samolot jest bardzo ważnym pomnikiem historii lotnictwa, świadectwem z jednej strony postępu technologicznego, ale i ciemnej karty historii, wiążącej osiągnięcia inżynierów i pracę tysięcy robotników przymusowych, w tym więźniów obozów koncentracyjnych wykorzystywanych przez gospodarkę Trzeciej Rzeszy.

Me 262 A-1a WNr 500071 Walkaround

































 

+ posts

This post is also available in: English