W historii lotnictwa wojskowego niewiele jest równie trwałych połączeń ludzi i maszyn jak Amerykańska Grupa Ochotnicza i jej Curtissy Hawk 81-A2 z paszczami rekinów, walczące nad Birmą i Chinami w latach 1941–1942. O wyczynach AVG (American Volunteer Group) szeroko rozpisywała się amerykańska prasa, dostarczając czytelnikom chwili wytchnienia od złych wiadomości napływających w pierwszych miesiącach udziału Stanów Zjednoczonych w II wojnie światowej. To właśnie wtedy jednostka zyskała swój nieśmiertelny przydomek – „Latające Tygrysy”.
Zdjęcie tytułowe: Charakterystyczne paszcze rekinów zaczęto malować na samolotach Hawk 81-A2 Amerykańskiej Grupy Ochotniczej w listopadzie 1941 roku. Jedną z maszyn noszących takie oznaczenie był samolot nr 84, o numerze seryjnym P-8195, należący do 3. Dywizjonu Pościgowego. Jego pilotem był skrzydłowy P.J. Greene.
Początki Amerykańskiej Grupy Ochotniczej
Historia AVG, która od początku przypominała walkę słabszego przeciwnika z przeważającymi siłami, rozpoczęła się w sierpniu 1937 roku. Wówczas chiński rząd nacjonalistyczny zatrudnił niedawno emerytowanego kapitana Korpusu Powietrznego Armii Stanów Zjednoczonych, Claire’a Lee Chennaulta, aby pomógł zbudować nowoczesne lotnictwo dla kraju wyniszczonego wojną. Japonia rozpoczęła konflikt z Chinami wcześniej tego samego roku i systematycznie posuwała się naprzód we wschodniej części kraju, praktycznie nie napotykając oporu w powietrzu. Chennault przystąpił do pracy. W ciągu kolejnych trzech lat udoskonalił szkolenie pilotów, rozbudował sieć lotnisk oraz stworzył prosty, lecz skuteczny system ostrzegania przed nalotami. Do 1940 roku stało się jednak dla niego jasne, że Chiny nie zdołają obronić swojego nieba bez pomocy Stanów Zjednoczonych. Chennault wiedział to szczególnie dobrze, ponieważ już podczas służby w USAAC należał do zdecydowanych zwolenników lotnictwa myśliwskiego.
Intensywne zabiegi Chennaulta, przywódcy chińskich nacjonalistów Czang Kaj-szeka oraz ekonomisty Białego Domu Lauchlina Curriego ostatecznie przekonały prezydenta Stanów Zjednoczonych Franklina D. Roosevelta. W kwietniu 1941 roku zezwolił on na utworzenie tajnej „Specjalnej Jednostki Lotniczej”, przeznaczonej do służby w Chinach. Jednostka miała otrzymać amerykańskie samoloty, a jej personel latający i techniczny planowano pozyskać z Armii, Marynarki Wojennej i Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. Rekrutacja rozpoczęła się natychmiast. Kandydatom wyjaśniano, że ich zadaniem będzie obrona Drogi Birmańskiej, którą zaopatrzenie płynęło z wielkiego portu w Rangunie drogą lądową do Chin. Tymczasem Wielka Brytania zgodziła się przekazać chińskiemu lotnictwu 100 samolotów Hawk 81-A2 w zamian za taką samą liczbę nowocześniejszych amerykańskich myśliwców, gdy tylko będą dostępne.
Dowódca klucza Gregory „Pappy” Boyington z 1. Dywizjonu Pościgowego latał na samolocie nr 21, o numerze seryjnym P-8182, widocznym tutaj na płycie lotniska w Birmie lub Chinach.
Niedoskonali piloci i niedoskonałe samoloty
Żaden z dwóch podstawowych elementów AVG – ani piloci, ani samoloty – nie był idealny. Chennault zamierzał pozyskać dla AVG stu w pełni wyszkolonych pilotów myśliwskich, lecz rzeczywistość okazała się mniej korzystna. Rekruterzy odwiedzali bazy wojskowe w całych Stanach Zjednoczonych, jednak aby osiągnąć wymaganą liczbę kandydatów, musieli w końcu przyjmować również pilotów mających doświadczenie na bombowcach, samolotach transportowych, a nawet wodnosamolotach. Ci, którzy nie latali wcześniej na myśliwcach, potrzebowali oczywiście intensywnego szkolenia, zanim mogli liczyć na powodzenie w walce z doświadczonymi japońskimi lotnikami. Nawet piloci AVG mający za sobą służbę w jednostkach myśliwskich nie posiadali jednak doświadczenia bojowego.
Tymczasem samoloty Hawk 81-A2 zostały udostępnione przez RAF tylko dlatego, że zaczynały już uchodzić za konstrukcję przestarzałą. Armia Stanów Zjednoczonych nie zamierzała rezygnować z żadnego ze swoich nowych Curtissów P-40E ani Bellów P-39, a Marynarka Wojenna dopiero zaczynała otrzymywać nowe Grummany F4F-3 Wildcat, które prawdopodobnie najlepiej odpowiadałyby potrzebom AVG. Osiągi i wytrzymała konstrukcja F4F-3 były zbliżone do Hawka 81, lecz Wildcat był samolotem prostszym. Jego chłodzony powietrzem silnik nie wymagał instalacji chłodnicy, podwozie uruchamiano ręcznie, a uzbrojenie złożone z czterech karabinów maszynowych kalibru 0,50 cala ułatwiłoby zaopatrzenie AVG, ponieważ Hawk 81 przenosił broń dwóch różnych kalibrów. Hawk 81 był jednak najlepszym amerykańskim myśliwcem, jaki można było wówczas pozyskać, a piloci AVG musieli wykorzystać go jak najlepiej. Jak pokazał czas, właśnie to zrobili.
Szkolenie w Toungoo
Latem 1941 roku pierwsi członkowie personelu oraz samoloty Hawk 81 zaczęli przybywać na odległe lotnisko RAF w Toungoo w Birmie, gdzie miało odbywać się szkolenie. Chennault prowadził wykłady poświęcone taktyce, którą opracował podczas czterech lat obserwowania działań japońskiego lotnictwa. Uczył pilotów, aby wykorzystywali zalety Hawka, atakując nieprzyjacielskie formacje z lotu nurkowego, a następnie wznosili się z dużą prędkością, odzyskując przewagę wysokości. Pod żadnym pozorem nie powinni natomiast wdawać się w walkę kołową ze zwrotniejszymi japońskimi myśliwcami. Szkolenie w powietrzu poważnie uszczupliło stan samolotów AVG. Trzech pilotów zginęło w wypadkach podczas lotów treningowych, a kilku kolejnych zrezygnowało i wróciło do kraju.
Samoloty Hawk 81 z 1. Dywizjonu Pościgowego, świeżo po montażu w Rangunie, nie miały jeszcze chińskich znaków na skrzydłach ani paszcz rekinów, gdy sfotografowano je w Toungoo podczas szkolenia AVG. Samolot nr 12 nosił na sterze kierunku numer seryjny P-8158.
Paszcza rekina
W połowie listopada 1941 roku kilku pilotów AVG przebywało w mieście Toungoo, gdy ich uwagę zwrócił najnowszy numer magazynu Illustrated Weekly of India. Na okładce znalazła się kolorowa fotografia Tomahawków RAF walczących w Afryce Północnej, których nosy ozdobiono groźnymi zębami rekina. Wkrótce podobne paszcze pojawiły się na kilku Hawkach AVG. Gdy zobaczył je Chennault, zarządził, aby w ten sposób pomalowano wszystkie myśliwce jednostki. Początkowo był to żartobliwy gest, mający poprawić morale, lecz z czasem motyw ten stał się jednym z najważniejszych elementów legendy AVG.
AVG przystępuje do wojny
Popularne nieporozumienie, podsycane przez doniesienia prasowe i znany film z Johnem Wayne’em, głosiło, że AVG walczyła z Japończykami jeszcze przed przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny. W rzeczywistości, gdy do Birmy dotarła wiadomość o ataku na Pearl Harbor, AVG nadal szkoliła się w Toungoo. Pozostałe Hawki rozdzielono pomiędzy trzy dywizjony, a 10 grudnia 1941 roku trzech pilotów wykonało nad Bangkokiem w Tajlandii lot rozpoznania fotograficznego. Była to pierwsza operacja bojowa AVG.
Dowodzony przez Arvida E. Olsona Jr. 3. Dywizjon Pościgowy został 11 grudnia skierowany na lotnisko Mingaladon pod Rangunem, aby wzmocnić dywizjony RAF wyposażone w myśliwce Buffalo, odpowiedzialne za obronę miasta. Pierwszy i 2. Dywizjon AVG otrzymały rozkaz przebazowania na północ, do Chin, gdzie miały osłaniać Kunming, końcowy punkt Drogi Birmańskiej. To właśnie nad Kunmingiem 20 grudnia AVG stoczyła swoją pierwszą walkę powietrzną. Tego dnia od strony Indochin nadleciały pozbawione eskorty japońskie bombowce, zamierzające zaatakować miasto. Dzięki odpowiednio wczesnemu ostrzeżeniu przekazanemu przez sieć obserwacyjną Chennaulta 2. Dywizjon pod dowództwem Jacka Newkirka zdążył przechwycić bombowce około 30 mil na południe od miasta. Kilka minut później do walki dołączył 1. Dywizjon Roberta Sandella. Zestrzelono kilka bombowców, choć dokładna liczba pozostaje przedmiotem sporów. Atak P-40 zmusił jednak Japończyków do zrzucenia bomb i zawrócenia, zanim dotarli nad miasto. Przez ponad rok nie podjęli kolejnej próby zbombardowania Kunmingu.
Piloci 3. Dywizjonu Pościgowego pozują przed samolotem nr 99, o numerze seryjnym P-8101, należącym do dowódcy dywizjonu Arvida Olsona. Zdjęcie wykonano w Kunmingu w Chinach na początku 1942 roku. Olson stoi jako siódmy od lewej w górnym rzędzie.
Bitwa o Rangun
Trzeci Dywizjon po raz pierwszy wszedł do walki 23 grudnia, gdy Japończycy dokonali pierwszego nalotu na Rangun. Hawki wystartowały zbyt późno, aby przechwycić pierwszą falę 18 bombowców, które zaatakowały Mingaladon i spowodowały 40 ofiar. Doszło jednak do ciężkiej walki z drugą falą, złożoną z 27 bombowców eskortowanych przez myśliwce Ki-27 Nate. Dwunastu pilotów 3. Dywizjonu zgłosiło 11 zwycięstw pewnych, pięć prawdopodobnych i dziesięć uszkodzonych maszyn. Trzy Hawki zostały zestrzelone, a dwóch pilotów zginęło, stając się pierwszymi ofiarami bojowymi AVG. Następnego dnia panował spokój, lecz w Boże Narodzenie, krótko po południu, Japończycy ponownie zaatakowali Rangun. Tym razem w skład ich formacji wchodziło 25 nowych myśliwców Typ 1, czyli Ki-43 Hayabusa, przerzuconych do Tajlandii z Malajów specjalnie po to, aby przeciwstawić się myśliwcom AVG i RAF. Trzeci Dywizjon poderwał 13 P-40, którym towarzyszyła podobna liczba Buffalo. Rozpoczęła się gwałtowna, trwająca trzydzieści minut bitwa powietrzna. Na Mingaladon ponownie spadały bomby, po czym Japończycy wycofali się nad Zatokę Martaban.
Tego dnia 3. Dywizjon zgłosił łącznie kolejne 24 zwycięstwa, tracąc dwa Hawki, lecz żadnego pilota. Charles Older i Robert „Duke” Hedman zestrzelili po pięć samolotów podczas obu przechwyceń, stając się pierwszymi asami AVG. Dwóch członków personelu naziemnego odniosło lekkie obrażenia podczas bombardowania Mingaladon. Przez kolejne trzy dni 3. Dywizjon kilkakrotnie, lecz bez powodzenia, próbował przechwycić wysoko lecące samoloty rozpoznawcze. Następnie 29 grudnia został przeniesiony do Kunmingu, a jego miejsce pod Rangunem zajął 2. Dywizjon. Mniej więcej w tym samym czasie jeden z korespondentów prasowych nadał AVG przydomek, który miał już na zawsze towarzyszyć tej jednostce – „Latające Tygrysy”.
Na początku stycznia 1942 roku 2. Dywizjon wykonał kilka udanych misji ofensywnych nad Tajlandią, a następnie, wzmocniony pilotami 1. Dywizjonu, stoczył serię walk nad Rangunem w ostatnim tygodniu miesiąca. W lutym nadal rosła liczba zgłaszanych zwycięstw, choć coraz wyraźniej było widać, że Rangunu nie uda się długo utrzymać. Do ostatniego przechwycenia AVG nad miastem doszło 26 lutego. Relacja dowódcy klucza Charliego Bonda, opublikowana w jego książce A Flying Tiger’s Diary, przedstawia klasyczny przykład zastosowania taktyki Chennaulta:
„Ledwie osiągnęliśmy wysokość 18 000 stóp, gdy dostrzegliśmy formację 15 japońskich bombowców oraz około 20 lub 30 myśliwców. Dołączyłem do klucza Boba Little’a i wydawało mi się, że jeszcze ich nie zauważył. Podleciałem do niego, zakołysałem skrzydłami i wskazałem w lewo. Ruszyliśmy. Musieliśmy nabrać jeszcze trochę wysokości, aby zaatakować eskortę myśliwską z góry. Podczas wznoszenia związały mnie walką cztery myśliwce. Szybko spojrzałem do tyłu, żeby sprawdzić, czy ktoś za mną leci. Do diabła, byłem sam!
„Zaatakowałem i znalazłem się czołowo naprzeciw jednego z myśliwców. Minęliśmy się o włos. Odwróciłem się, żeby sprawdzić, czy się pali. Nie palił się, a przy tym bez trudu zacieśniał zakręt bardziej niż ja. Natychmiast na ogonie znalazły mi się dwa kolejne samoloty. Wykonałem półbeczkę i przeszedłem do pionowego nurkowania – wszystko do przodu. Po wyprowadzeniu ponownie wzniosłem się i zająłem pozycję do następnego ataku. Zobaczył, że nadlatuję, i wszedł w lewy zakręt. Dałem bardzo duże wyprzedzenie i nacisnąłem spust. Jego samolot na chwilę wyrównał, po czym przeszedł w stromą spiralę, ciągnąc za sobą smugę dymu. Zacząłem wznosić się łagodnie, aby go obserwować.
„Moja prędkość spadła, a gdy spojrzałem do tyłu, zobaczyłem dwa japońskie myśliwce dokładnie na ogonie. Z ich karabinów buchał dym. Ponownie szybko wykonałem Split-S przy pełnym gazie. Ruszyli za mną. Jedyne, co mogłem zrobić, to skulić się za płytą pancerną i czekać, aż przyspieszenie pozwoli mi wyjść poza zasięg ich ognia. Żaden pocisk nie trafił w kadłub, ale kilka dostało się w końcówkę lewego skrzydła. Gdy znalazłem się poza zasięgiem, odlecieli. Wznosząc się ponownie, nie znalazłem już żadnych samolotów przeciwnika. John Blackburn dołączył do mnie i wróciliśmy do bazy.”
Obrona Rangunu trwała do końca lutego, kiedy postępy japońskiej armii zmusiły aliantów do odwrotu. Japońskie wojska lądowe wkroczyły do miasta 8 marca 1942 roku. Dane dotyczące łącznej liczby zwycięstw odniesionych przez AVG podczas dwóch miesięcy walk nad Rangunem znacznie się różnią. Ówczesne doniesienia prasowe przypisywały jednostce na przykład aż 104 zwycięstwa tylko w dniach 25 i 26 lutego. Na drugim krańcu skali znajdują się współczesne opracowania oparte na zachowanych japońskich dokumentach dotyczących strat, które wskazują na znacznie niższe wyniki AVG podczas obrony miasta. Dzisiejsi historycy szacują, że w walkach o Rangun AVG zniszczyła około 50 japońskich samolotów, tracąc 20 Hawków.
Dowódca klucza Charles „Chuck” Older prowadzi formację samolotów Hawk 81 z 3. Dywizjonu Pościgowego na swojej maszynie nr 68, o numerze seryjnym P-8109, w pobliżu granicy chińsko-birmańskiej w maju 1942 roku.
Obrona Chin
Po upadku Rangunu ostatnia lądowa droga zaopatrzeniowa prowadząca do Chin została odcięta. Japończycy zajmowali już wszystkie chińskie miasta portowe, a Hongkong upadł 25 grudnia 1941 roku. Po krótkim przegrupowaniu japońskie siły inwazyjne wyruszyły z Rangunu, zamierzając przejść przez całą Birmę i wkroczyć do Indii oraz Chin. Nowym zadaniem AVG stała się obrona właściwego terytorium Chin, choć w marcu i kwietniu jej samoloty nadal przeciwstawiały się japońskiemu natarciu w Birmie. Operując początkowo z Magwe, położonego około 200 mil na północ od Rangunu, a następnie z Loiwing, tuż po chińskiej stronie granicy, piloci AVG w dalszym ciągu zadawali straty lotnictwu Armii Japońskiej. W miejsce utraconych Hawk 81 zaczęły napływać P-40E, dysponujące silniejszym uzbrojeniem i możliwością przenoszenia bomb. Ostatecznie AVG otrzymała około 30 takich samolotów.
W walce z Ki-43 nad Lashio w Birmie 28 kwietnia piloci AVG zgłosili 15 zwycięstw bez strat własnych. Japońskie wojska lądowe nadal jednak posuwały się naprzód i w ciągu kilku dni AVG musiała wycofać się na lotniska położone bliżej Kunmingu.
Gdy Japończycy zbliżyli się do chińskiej granicy w rejonie przełomu rzeki Salween, AVG zadała poważne straty ich oddziałom w serii ataków na cele naziemne, przeprowadzonych od 6 do 9 maja. Działania te, wraz z nadejściem pory monsunowej, pozwoliły armii chińskiej zatrzymać japońskie natarcie przed wkroczeniem do Chin.
W czerwcu Chennault rozmieścił samoloty na lotniskach w Kweilin i Hengyang, we wschodniej części Chin kontrolowanej przez rząd nacjonalistyczny. Doszło tam do kilku kolejnych udanych przechwyceń, zanim 4 lipca 1942 roku AVG została rozwiązana.
Dziedzictwo Latających Tygrysów
AVG oficjalnie przypisano zniszczenie 297 samolotów przeciwnika, w tym 229 w powietrzu. Współcześni historycy podają znacznie niższe liczby, lecz rzeczywisty wynik – jakikolwiek był – nie ma najważniejszego znaczenia. Sukcesy AVG dały Amerykanom powód do radości w ponurych miesiącach 1942 roku, gdy wojna układała się dla aliantów bardzo źle. Latające Tygrysy dowiodły również, że P-40, właściwie użyty i pilotowany zgodnie z odpowiednią taktyką, był wytrzymałym i skutecznym myśliwcem, którego osiągi pozwalały mu skutecznie mierzyć się ze współczesnymi japońskimi samolotami.
Curtiss Hawk 81-A2 „Flying Tigers” – The Beginning of a New Arma Hobby Family
Nota autora
Jako wieloletni modelarz redukcyjny i historyk lotnictwa zauważyłem, że większość modelarzy wybiera kolejny projekt na jeden z dwóch sposobów. Jedni darzą sympatią określony typ samolotu, a wybierając malowanie, zwracają uwagę na jego znaczenie historyczne. Innych do budowy konkretnego modelu skłania zainteresowanie pilotem albo określoną kampanią. Czasami obie te motywacje łączą się ze sobą. Curtiss Hawk 81-A2 Amerykańskiej Grupy Ochotniczej należy do tych nielicznych samolotów, które przyciągają zarówno swoją historią, jak i niepowtarzalnym wyglądem.
W artykule wykorzystano materiały z dwóch książek autora: Flying Tigers Colors oraz Curtiss P-40, Long-Nosed Tomahawks.
Może Cię zainteresować:
Zobacz model Curtiss Hawk 81-A2 „Flying Tigers” w skali 1/72 w sklepie Arma Hobby
Carl Molesworth jest autorem 17 książek poświęconych historii walk powietrznych podczas II wojny światowej, z których wiele opisuje działania lotnicze na teatrze działań Chiny–Birma–Indie. Jest uznawany za jednego z najwybitniejszych znawców historii bojowego wykorzystania myśliwców Curtiss P-40. W latach 1968–1972 służył w Siłach Powietrzznych Stanów Zjednoczonych. Następnie ukończył filologię angielską ze specjalizacją z historii na University of Maryland Baltimore County. Przez blisko 40 lat pracował jako dziennikarz prasowy i magazynowy, przechodząc na emeryturę w 2015 roku. Obecnie jako wolontariusz współpracuje z Petaluma Historical Library and Museum. Prowadzi stronę internetową www.carlmolesworth.com. Mieszka w Petalumie w Kalifornii z żoną Kris oraz dwoma psami. Ich córka Claire wraz z rodziną mieszka w Bolinas w Kalifornii.
This post is also available in:






