Piloci Mustangów P-51D z 7th Fighter Command USAAF, operujący z Iwo Jimy w ostatnich miesiącach II wojny światowej, wykonywali jedne z najtrudniejszych misji, jakie przypadły pilotom myśliwskim podczas tej wojny.
Owszem, latali na znakomitych myśliwcach, a wynik wojny był już wtedy w zasadzie przesądzony. Ale aby dotrzeć do silnie bronionych celów na macierzystych wyspach Japonii, musieli wystartować z maleńkiej wyspy pośrodku ogromnego oceanu i przelecieć około 650 mil nad wodą.

Piloci VLR musieli bardzo uważnie gospodarować paliwem: wystarczyć go musiało na walkę nad Japonią i całą drogę powrotną – czasem przez monsunowy front pogodowy.
Nierzadko po lądowaniu mechanicy musieli wręcz wyciągać pilotów z kabin Mustangów. Po około ośmiu godzinach spędzonych na niewygodnych pakietach spadochronów lotnicy byli po prostu zesztywniali.
Nie był to wyjątek – tak wyglądał powrót z każdej misji Very Long Range.

Kolejnym problemem była nawigacja, szczególnie podczas lotu powrotnego.
Lecąc z Tokio na południe metodą nawigacji zliczeniowej, stosunkowo łatwo było obrać kurs na Iwo Jimę. Problem w tym, że wyspa miała zaledwie sześć mil długości i dwie mile szerokości. Przy bocznym wietrze, uszkodzonym w walce samolocie albo gdy pilot był ranny, łatwo było minąć ten niewielki skrawek lądu pośród pustego oceanu.
Wzdłuż trasy patrolowały okręty podwodne, gotowe podjąć pilotów zmuszonych do wodowania w drodze powrotnej, ale dla lotników było to marne pocieszenie.

7th Fighter Command działało operacyjnie dopiero od niedawna, gdy wiosną 1945 roku technicy zaczęli instalować w Mustangach VLR nowatorskie urządzenie radiowe, które pomagało pilotom odnaleźć drogę do domu.
Radiostacja VHF SCR-522, wyposażona w adapter naprowadzania AN/ARA-8 oraz modulator MD-34, umożliwiała myśliwcom kierowanie się na radiolatarnię znajdującą się albo na ratowniczym B-29 „Super Dumbo”, albo na samej Iwo Jimie.

Układ w samolocie odbierał sygnał naprowadzający i przekształcał go w dwa sygnały dźwiękowe odpowiadające znakom Morse’a „U” lub „D”, rozdzielone stałym tonem.
Zgodnie z używanym wówczas alfabetem fonetycznym procedurę naprowadzania nazywano „Uncle Dog”.

P-51D Mustang z 47th Fighter Squadron na Iwo Jimie z dwoma masztami anten systemu Uncle Dog za kabiną
Dwa drewniane maszty anten systemu naprowadzania Uncle Dog są wyraźnie widoczne na tym P-51D z 47th FS/15th FG na Iwo Jimie.

Mustangi wyposażone w system Uncle Dog otrzymywały dwa drewniane maszty na grzbiecie kadłuba za kabiną.
Aby zrobić dla nich miejsce, maszt anteny radiowej przenoszono pod kadłub, tuż przed wewnętrzne pokrywy podwozia głównego.

P-51D Mustang z 46th Fighter Squadron z przeniesionym masztem anteny radiowej pod kadłubem
W standardowej instalacji Uncle Dog pierwotny maszt anteny radiowej przenoszono z grzbietu kadłuba pod samolot, jak widać na tym P-51D z 46th FS/21st FG.

Samoloty 15th i 21st Fighter Groups otrzymywały modyfikację Uncle Dog stopniowo, w miarę dostępności zestawów, począwszy od końca kwietnia 1945 roku. Do końca wojny przebudowano większość maszyn.
P-51 z 506th Fighter Group były już wyposażone w Uncle Dog, gdy jednostka przybyła na Iwo Jimę w maju 1945 roku.

Historyk lotnictwa wojskowego Barrett Tillman pisał, że piloci 7th Fighter Command uważali Uncle Dog za najlepszy wynalazek tej wojny.
Nie sposób powiedzieć, ilu pilotom Uncle Dog uratował życie, ale każdy pilot VLR korzystający z tego systemu doceniał pewność, że zdoła odnaleźć drogę powrotną na Iwo Jimę.

W artykule wykorzystano materiały z dwóch książek autora: Very Long Range P-51 Mustang Units of the Pacific War oraz
VLR P-51 Mustangs vs Japanese Fighters: Japan 1945.


P-51D Snortin’ Phyllie z 531st Fighter Squadron, 21st Fighter Group
P-51D „Snortin’ Phyllie” z 531st FS/21st FG. Jedno z czterech zdjęć, którymi dysponowaliśmy podczas opracowywania zestawu. Zdjęcie z kolekcji Carla Moleswortha.

Snortin’ Phyllie – kiedy zdjęcia nie opowiadają całej historii

Krótka historia modelarskiego śledztwa Zbyszka Malickiego

Snortin’ Phyllie trafił do naszego zestawu dzięki Carlowi Molesworthowi. Poprosiłem go, żeby pomógł nam znaleźć ciekawego Mustanga VLR w malowaniu, którego nikt wcześniej nie wydał w modelu. Carl zaproponował Snortin’ Phyllie – i od tego zaczęła się cała historia.

Kiedy opracowywaliśmy zestaw, mieliśmy cztery zdjęcia Snortin’ Phyllie. Były zrobione z różnych stron i całkiem możliwe, że także w różnych momentach służby samolotu. Żadne nie pokazywało wyraźnie całego układu anten, więc trzeba było poskładać te fragmenty w całość.

Na niektórych ujęciach można było dostrzec charakterystyczne dwa maszty anten Uncle Dog za kabiną. Na innym widać było niewielką antenę przypominającą drut pod kadłubem. Nie mogliśmy natomiast znaleźć anteny bagnetowej, którą w Mustangu wyposażonym w Uncle Dog standardowo przenoszono pod kadłub.

Najprostsze wyjaśnienie było takie, że ten niewielki drut zastępował przeniesioną pod kadłub antenę bagnetową. Tak zinterpretowaliśmy dostępne zdjęcia i tak przygotowaliśmy model.

Niewyraźne zdjęcie P-51D Snortin’ Phyllie wykorzystane do analizy instalacji anten Uncle Dog
Jedno z czterech zdjęć, którymi dysponowaliśmy od początku. Ujęcie zdaje się wskazywać na instalację Uncle Dog, ale na podstawie tej fotografii nie można jednoznacznie ustalić układu anten pod przednią częścią kadłuba.
P-51D Snortin’ Phyllie z elementami wyglądającymi na dwa maszty anten Uncle Dog za kabiną
Kolejne z czterech zdjęć wykorzystanych do pierwotnej rekonstrukcji. Za kabiną widać elementy, które wyglądają na dwa maszty anten Uncle Dog. Zdjęcie z kolekcji Carla Moleswortha.

Potem pojawiło się piąte zdjęcie

Kiedy model był już opracowany, pojawiło się kolejne zdjęcie. I ono zmieniło sytuację.

P-51D Snortin’ Phyllie prawdopodobnie z pojedynczym masztem anteny radiowej na grzbiecie i krótką anteną drutową pod samolotem
Piąte zdjęcie. Wygląda na to, że „Snortin’ Phyllie” ma tu nadal pojedynczy standardowy maszt anteny radiowej na grzbiecie kadłuba, a jednocześnie pod samolotem widoczny jest tajemniczy krótki drut. Zdjęcie nie jest na tyle ostre, aby każdy szczegół uznać za całkowicie pewny, ale zmienia ono naszą interpretację drutu.

Na tej fotografii Snortin’ Phyllie zdaje się mieć nadal pojedynczy standardowy maszt anteny radiowej na grzbiecie kadłuba, a jednocześnie pod samolotem widać tajemniczy krótki drut. Zdjęcie nie jest na tyle ostre, żeby mieć stuprocentową pewność co do każdego szczegółu, ale wyraźnie zmienia naszą interpretację.

Drut najwyraźniej nie był zamiennikiem standardowej anteny radiowej. Był czymś innym. Do czego służył – nadal nie wiemy.

To oznacza, że możliwa jest również inna konfiguracja Snortin’ Phyllie: ze zwykłym pojedynczym masztem anteny radiowej na grzbiecie i tajemniczym drutem pod kadłubem.

Składamy zdjęcia w całość

Problem w tym, że zachowane zdjęcia pokazują tylko fragmenty tej historii. Nie mamy jednego wyraźnego ujęcia całego układu anten od nosa po ogon. Są za to zdjęcia z różnych stron, pokazujące różne szczegóły.

Kolejne zachowane zdjęcie P-51D Snortin’ Phyllie wykorzystane do rekonstrukcji układu anten
Kolejne z pierwotnych zdjęć wykorzystanych do rekonstrukcji „Snortin’ Phyllie”. Żadne pojedyncze ujęcie nie pokazuje kompletnego układu anten.

Pierwsze cztery zdjęcia nadal sugerują inną konfigurację, z dwoma masztami Uncle Dog za kabiną. Nie da się jednak na ich podstawie ustalić, czy standardowa antena bagnetowa była już wtedy przeniesiona pod kadłub. Żadne pojedyncze zdjęcie nie pokazuje wyraźnie całej instalacji.

Być może zdjęcia pokazują więc Snortin’ Phyllie na różnych etapach montażu systemu Uncle Dog. Piąte może przedstawiać wcześniejszą konfigurację: oryginalny maszt anteny radiowej nadal znajduje się na grzbiecie, a tajemniczy drut jest już pod samolotem. Inne ujęcia zdają się pokazywać maszynę po zamontowaniu dwóch masztów Uncle Dog.

Możliwy jest jeszcze trzeci etap: kompletna, standardowa instalacja Uncle Dog – dwa maszty za kabiną i antena bagnetowa przeniesiona pod kadłub. To układ opisany wyżej przez Carla. Nie mamy jednak wystarczająco wyraźnego zdjęcia Snortin’ Phyllie, które pokazywałoby cały samolot właśnie w takiej konfiguracji.

Być może antenę bagnetową pod kadłubem zamontowano później. Może po prostu nie widać jej ze względu na kąt lub jakość zdjęć. A może chwilowo jej nie było albo została uszkodzona. Tego nie wiemy.

P-51D Mustang VLR – Markings from the Box #70073

Którego Snortin’ Phyllie możemy więc zbudować?

Konfiguracja przedstawiona w naszym zestawie – dwa maszty Uncle Dog za kabiną i nietypowy drut pod kadłubem – jest rekonstrukcją opartą na czterech zdjęciach, którymi dysponowaliśmy podczas opracowywania modelu. Każdy z tych elementów widać na materiale fotograficznym, choć żadne pojedyncze zdjęcie nie pokazuje wyraźnie całego układu.

Piąte zdjęcie pokazuje jeszcze jedną możliwą konfigurację: Snortin’ Phyllie z pojedynczym standardowym masztem anteny radiowej na grzbiecie i tym samym tajemniczym drutem pod kadłubem. Być może jest to wcześniejszy etap, sprzed ukończenia modyfikacji Uncle Dog.

Nadal nie potrafimy natomiast jednoznacznie udokumentować kompletnej, standardowej konfiguracji Uncle Dog – z dwoma masztami na grzbiecie i anteną bagnetową przeniesioną pod kadłub. Taka konfiguracja mogła istnieć, ale dostępne dziś zdjęcia tego nie potwierdzają.

Nie wiemy też, czy oznakowanie pozostawało dokładnie takie samo na wszystkich tych etapach. Samoloty się zmieniały: wyposażenie dodawano, usuwano, uszkadzano i wymieniano, zmieniały się również oznaczenia. Każde zdjęcie utrwala tylko jeden moment – a czasem zaledwie jego niewielki fragment.

I właśnie dlatego Snortin’ Phyllie jest tak ciekawym Mustangiem do zbudowania. Ma efektowne, charakterystyczne godło na nosie, nietypową historię instalacji antenowej, a zachowane zdjęcia wciąż nie dają odpowiedzi na wszystkie pytania.

Być może któryś z naszych Czytelników ma jeszcze inne zdjęcie, które pozwoli wreszcie rozwiązać tę zagadkę.

Jeśli rozpoznajesz tajemniczy drut pod kadłubem albo znasz inne zdjęcie, które wyraźniej pokazuje Snortin’ Phyllie i jego anteny, daj nam znać w komentarzu.


Zobacz także:
Model Arma Hobby 70073 P-51D Mustang Very Long Range 1/72Kalkomania do modelu Arma Hobby 70073 P-51D Mustang Very Long Range 1/72

Model P-51D Mustang VLR w sklepie Arma Hobby


Website | + posts

Carl Molesworth jest autorem 17 książek poświęconych historii walk powietrznych podczas II wojny światowej, z których wiele opisuje działania lotnicze na teatrze działań Chiny–Birma–Indie. Jest uznawany za jednego z najwybitniejszych znawców historii bojowego wykorzystania myśliwców Curtiss P-40. W latach 1968–1972 służył w Siłach Powietrzznych Stanów Zjednoczonych. Następnie ukończył filologię angielską ze specjalizacją z historii na University of Maryland Baltimore County. Przez blisko 40 lat pracował jako dziennikarz prasowy i magazynowy, przechodząc na emeryturę w 2015 roku. Obecnie jako wolontariusz współpracuje z Petaluma Historical Library and Museum. Prowadzi stronę internetową www.carlmolesworth.com. Mieszka w Petalumie w Kalifornii z żoną Kris oraz dwoma psami. Ich córka Claire wraz z rodziną mieszka w Bolinas w Kalifornii.

This post is also available in: English