Przedstawiamy Wam nowy model Arma Hobby, F4F-4 Wildcat. Zobaczmy jak udało się przełożyć projekt na części plastikowe i jak się one sklejają. Przekonamy się, że nie da się zaprojektować idealnego modelu ale próbować trzeba :).

Zaczniemy od perypetii w narzędziowni. Projekt nowego modelu Wildcata bardzo się przedłużył. Pierwotnie miał być w czerwcu, a finał wydarzył się we wrześniu. Proces produkcji formy składa się z kilku etapów i niestety każdy etap zależny jest od kolejnej osoby. Na ten właśnie wieloetapowy proces nałożył się sezon urlopowy oraz sytuacja Covidowa.

Kilka uwag o skrzydłach modelu Wildcata F4F-4

Ofiarą przedłużonego procesu padły skrzydła. Przy próbnych wtryskach okazało się, że krawędź spływu nie wypełnia się do samego końca. Proste rozwiązania nie pomagały dlatego zdecydowaliśmy się na pogrubienie każdej połówki o 0,05mm na stronę. Nie chcieliśmy jednak poprawiać strony zewnętrznej gdzie są wszystkie detale (lnie wklęsłe, zawiasy, wypukłe detale) żeby przy okazji poprawki nic nie uszkodzić. Drugim czynnikiem były urlopy które nie pozawalałby wrócić do procesu elektrodrążenia. Dlatego pogrubienie zrobiliśmy od wewnątrz. Uratowaliśmy w ten sposób powierzchnie skrzydeł, jednak pogrubiła się listwa pozycjonująca skrzydło w kadłubie. Żeby ułatwić modelarzom łatwe złożenie modelu pomimo tej cechy, opiszę jak przygotować części przed sklejeniem.

 

Skrzydło, wytnij, oczyść i sklej. Pierwszy ruch to wycięcie części skrzydeł z ramek. Dobrze jest to zrobić z zapasem żeby cięcie przy samej części nie uszkodziło powierzchni zewnętrznej. Cążkami można wyciąć punkty wtrysku na powierzchni stuku skrzydła z kadłubem

Tak wyglądają złożone połówki skrzydeł przed obróbką.

Uwaga! Dla poprawy skrzydła nie pracujemy nad dolną połówką skrzydła, szlifowanie tej części zniszczy nam piny montażowe oraz światło pozycyjne na końcówce. Na zewnętrznej powierzchni skrzydła są natomiast detale, które łatwo ułamać (mocowanie pylonu). Dlatego pracujemy tylko z górą.

Przy pomocy taśmy maskującej robimy sobie dwa uchwyty, które pomogą szlifować na płaskiej powierzchni. Warto dociskać część do papieru w miarę równomiernie.

W połówkach kadłuba, iglakiem, szlifujemy dolną krawędź otworu na skrzydło. W ten sposób powiększymy otwór po stronie dolnego połowy skrzydła czyli tej połówki, której nie szlifowaliśmy.

Tak wygląda górna połówka skrzydła po przeszlifowaniu

A tak dopasowanie skrzydła do kadłuba po całym zabiegu.

Silnik i podwozie modelu Wildcata

Skoro mamy już za sobą drobną poprawkę, to chcę wam pokazać co można zrobić w modelu.

Zaczniemy od silnika. W ścianie ogniowej zrobiłem dwa gniazda w które nie wchodzi żadna część plastikowa modelu.

Przewidziałem je na dodatkowy element ramy silnika, który można w łatwy sposób dorobić. Nie zaprojektowałem go jako części plastikowej żeby nie zrobić zbyt skomplikowanego projektu przedziału za silnikiem. I tak mamy tam już bardzo dużo detali, które wymagają uwagi przy montażu. Dlatego jeżeli uda ci się złożyć tył silnika z ramą a masz ambicję „poprawić” producenta, możesz dołożyć dwa małe pręty o takich wymiarach. Wystarczy je wkleić we wspomniane wcześniej gniazda i oprzeć o ramę ze zbiornikiem oleju.

Uwaga! Jeżeli wydaje ci się, że montaż ramy silnika cię przerośnie, możesz spokojnie nie wklejać elementów ramy (część 8,9,10) w model. Całość złoży się tak samo, wszystkie pozostałe części i tak będą miałby jak być zamontowane.

Jest jeszcze jeden detal w silniku który możesz łatwo dodać. Chodzi o rury dolotów mieszanki z tyłu silnika. Ze względów technologicznych są one  (część 13) zrobione tylko do płaszczyzny mocowania z tylną gwiazdą. Dlatego brakuje odcinka łączącego doloty z przednią gwiazdą. Spokojnie, w gotowym modelu i tak nie będzie tego widać. Jednak jeżeli lubisz dłubać przy silniku to może warto dodać 7 odcinków pręcika 1mm, każdy o długości 2,2mm. Na zdjęciu widać gdzie należy je wstawić (pomiędzy strzałkami)

Ostatnia uwaga dotyczy rury schodzącej w dół od łącznika chłodnic w części numer 6. Element ten jest widoczny po umieszczeniu całego modułu silnika w kadłubie. Dlatego warto go nawiercić, w oryginale była to rura. Na zdjęciu zaznaczyłem strzałkami rurę przed i po nawierceniu.

Przejdźmy do podwozia.

U innych modelarzy podejrzałem fajny sposób na oczyszczenie części przed montażem. Żeby całość była łatwa w operowaniu w ręku, warto wyciąć dwie najtrudniejsze części razem z okalającą ja ramą.

Potem oczyścić je krawędzią skalpela…

I odciąć. Uwaga, krawędź części najlepiej widać od spodu i tam należy zrobić nacięcia. Dzięki temu nie skrócimy niepotrzebnie elementu.

Oba elementy umieszczamy w szablonie montażowym i przymocowujemy paskiem taśmy maskującej. Następnie ściskamy końcówki pęsetą i nakładamy niewielką ilość kleju.

Ostatnia rzecz jaką chciałem pokazać była już ukryta w modelu FM-2. Model przygotowałem tak żeby można było sobie dodać dodatkowy dźwigar przechodzący przez oba skrzydła i kadłub. Na zdjęciu widać otwór w kadłubie, nacięcie w górnej połówce skrzydła oraz zagłębienie w dolnej połówce skrzydła. Ewentualny dźwigar nie koliduje z niczym w kabinie pilota. I przechodzi na przestrzał złożonego kadłuba. Jeżeli chcesz dodać taki dźwigar, musisz dodać najlepiej stalowy lub węglowy pręcik o średnicy 0,8mm i długości 56 mm. Można też dźwigar podzielić na pół i wkleić w każde skrzydło osobno a w kadłub wkleić rurkę (np. z albion alloys) w którą wchodziłby połówki „dźwigarów” razem ze skrzydłami.

To na tyle o tym projekcie. Bawcie się dobrze z nowym modelem Wildcata.

Mogą Cię zainteresować:

Nowy Wildcat z Arma Hobby – wnętrze kadłuba

FM-2 Wildcat Expert Set – Galeria – Marcin Ciepierski

This post is also available in: enEnglish