Rozpoczęły się wysyłki modelu Hurricane Mk IIc. Przyszedł czas na podsumowanie projektu. Zobacz jak powstawał model i co udało nam się udoskonalić.

Części plastikowe

Model Hurricane Mk IIc siłą rzeczy był rozwinięciem modelu Mk I. Samoloty różnią się między sobą skrzydłami z uzbrojeniem, przodem kadłuba i kilkoma detalami. Projektujący go Marcin Ciepierski skorzystał z doświadczeń z poprzednim modelem i z uwag modelarzy.

Wnętrze kabiny zostało przeprojektowane, tak aby montaż był łatwiejszy, a przy okazji zmniejszyła się ilość części bez rezygnacji z detali. Zmieniony został też sposób łączenia skrzydeł z kadłubem. Siłą rzeczy przód kadłuba i chłodnica zostały powiększone. Dzięki jednemu wariantowi śmigła można było je zrobić jako jeden element, a nie składany z trzech osobnych łopat. Dopracowaliśmy też tolerancję składania elementów dzięki czemu części lepiej do siebie pasują. Kilka drobnych elementów, które są niewidoczne dopracowaliśmy tak żeby ułatwić sobie produkcje nowego modelu.

.

Model Jaka sprzed niecałych dwóch miesięcy  ośmielił nas do wykonania większej ilości detali powierzchni. Linie podziału wyszły cieńsze niż w Hurricane Mk I, dodaliśmy dzusy i wiele nitów, „wklęsłych” i wypukłych. Wnętrze luku podwozia ma odwzorowane wypukłe onitowanie, które w modelu Mk I było wykonane z blaszki. Podział na części został zmieniony tak, aby ułatwić montaż goleni podwozia po pomalowaniu wnętrza luku.

Wybór malowań

Hurricane Mk IIc był samolotem używanym w bardzo małym stopniu przez Polskie Siły Powietrzne. Malowań jest mało. Przypuszczałem, że modelarze będą „kręcić nosem” na tę wersję, czekając na bardziej „polski temat”. Myliłem się, model został skrytykowany za „brak polskiego malowania w wersji ekspert”. Dyskusja w Internecie osiągnęła całkiem wysoką temperaturę, i uspokoiła się trochę po wyjaśnieniu, że na samolocie LK-A latał w dywizjonie 87 RAF polski pilot F/SGT Henryk Trybulec, a na innym samolocie także F/SGT Antoni Beda .

Czym kierowaliśmy się w opracowaniu malowań? W zestawie Hurricane Mk IIc Expert Set chcieliśmy, podobnie jak w pierwszym Hurricanie i w Jaku, dostarczyć modelarzom po pierwsze oznaczenia i napisy eksploatacyjne pozwalające na wykonanie podstawowych malowań z okresu służby tego samolotu. Składały się na nie kokardy typu A i A1, B, C i C1 oraz dwa rodzaje fin flash. Pozwolą one na samodzielne wykonanie modelu w innych oznaczeniach, z wykorzystaniem innych zestawów kalkomanii lub oznaczeń generycznych.

Kierując się zasadą różnorodności dobraliśmy kamuflaże: nocny, intruder, Day Fighter i ciekawy tropikalny. Liczbę malowań ograniczamy do czterech. Stąd dwa pierwsze malowania to samolot LK-A BE500 – wybrany z książki Polish Fighter Colours”.

Trzecie malowanie chcieliśmy początkowo wykonać we wczesnym kamuflażu  Temperate Land Scheme, ale nie mogliśmy znaleźć wiarygodnych źródeł na jego występowanie. Ciekawie pociągnął ten temat Letalin pod artykułem na stronach naszego serwisu link. Wykorzystaliśmy w końcu malowanie w Day Fighter Scheme wprowadzonym na krótko po rozpoczęciu produkcji wersji IIc. Profil barwny i zdjęcie zaleźliśmy w książce Tonego O’Toole Hurricane and Sea Hurricane”. Tu popełniliśmy jeden błąd, przegapiliśmy fakt, że samolot na zdjęciu miał kółko ogonowe z wersji Mk I. Na profilu barwnym w książce było ono w wersji późnej, zdjęcie pokazuje jednak, że było z poprzedniej wersji. Wycięcie na kółko ogonowe jest jednak takie jak w wersji Mk IIc. Nie wiemy, czy kółko zostało podmienione podczas służby, czy zamontowane fabrycznie. Możliwe jest przerobienie kółka w modelu przez wymianę jego golenia np. na wykonany z drutu. Wszystkich modelarzy za kłopot przepraszamy.

Sprawa kółka ogonowego w malowaniu JX-W. Porównaj goleń i wycięcie na kółko ogonowe na zdjęciu i na schemacie obok.

Czwarte malowanie to nietypowe malowanie pustynne z „Operacji Torch” podpowiedziane nam przez Tonego O’Toole. Łączy ono kolory górnych powierzchni z Temperate Land Scheme i dolnych w Sky Blue.

Hurricane Mk IIc – myśliwiec na każdą porę, w nocy i w dzień

„Waleczne Koguty” – Hurricane IIc nad Algierią

Sprzedaż modelu

Model jest jeszcze do dzisiaj dostępny w przedsprzedaży, modele zamówione w ten sposób będą wysyłane w pierwszej kolejności. Tym razem nie wprowadziliśmy do oferty ramek plastikowych, tzw. „overtreesów”.  Przyczyna tego była prozaiczna – czysto organizacyjna. Mamy bardzo mało mocy przerobowych na wysyłki przed Świętami i po prostu nie dalibyśmy rady obsłużyć osobnego pakowania ramek i modeli, tak jak to było podczas wypuszczenia Jaka. Ramki plastikowe pojawią się w ofercie w przyszłym roku, dokładny termin wymaga jeszcze ustalenia.

Polskie malowania, polskie tematy

Dziękujemy za tak duże zainteresowanie polskimi oznaczeniami w naszych zestawach. Zawsze staramy się je zamieszczać, jesteśmy firmą z Polski i jesteśmy z tego dumni. Liczymy jednak na zrozumienie, że musimy podejmować decyzje w ramach posiadanych możliwości i uwzględniać potrzeby i zainteresowania klientów spoza Polski. W przyszłości będziemy również wypuszczać modele bez polskich oznaczeń. Wraz z rozwojem firmy, a jesteśmy ciągle małą firmą z tylko trzema osobami pracującymi na stałe, sięgniemy także po międzynarodowe tematy, które nie były używane w lotnictwie polskim.  Uważny obserwator polskiego rynku modelarskiego na pewno już zauważył, że z tematów wrześniowych, szczególnie z wariantów P.11/P.24 zostaliśmy wypchnięci przez znacznie silniejszego gracza. Nie jesteśmy w stanie zaryzykować teraz mniej rentownych modeli z tego okresu przy tak silnej konkurencji. Będziemy musieli skoncentrować się na innych okresach z historii lotnictwa, w pierwszej kolejności na myśliwcach z drugiej wojny światowej. Oczywiście znajdą się wśród nich polskie malowania, ale nie we wszystkich typach będzie to możliwe.

Kolejny model plastikowy z Arma Hobby, kolejne nowe formy, zostanie zapowiedziany pod koniec grudnia 2019.

.


Może Cię zainteresować:

This post is also available in: English